Przeskocz do czytania
Menu

Remont

Wilgoć w starym domu. Skąd się bierze i od czego zacząć

26 kwietnia 2026 5 minut czytania Ilona i Karol

Zawilgocona ceglana ściana z białymi wykwitami soli przy ziemi

Ściana od podwórka ma białe wykwity do wysokości kolan, a piwnica pachnie wilgocią po każdym dłuższym deszczu. Zanim ktokolwiek zaproponował nam iniekcję, sprawdziliśmy, skąd ta woda się bierze. Okazało się, że w większości z dachu i z betonu pod ścianą.

W praktyce

Czas pracy
cztery weekendy w kwietniu
Koszt
ok. 900 zł bez iniekcji (2026)
Trudność
średnie

W kwietniu przez cztery dni padało prawie bez przerwy. Czwartego dnia rano zeszłam do piwnicy po ziemniaki i od progu poczułam zapach, który znam z dzieciństwa z piwnicy u babci: mokra cegła, ziemia i coś kwaśnego. Na ścianie od strony podwórka, na wysokości mojego kolana, tynk był ciemny i miękki. Wyżej, na zewnątrz domu, cegły pokrywał biały nalot, jakby ktoś obsypał je mąką.

Wilgoć była pierwszą rzeczą, o którą pytali znajomi z miasta, kiedy usłyszeli, że kupujemy stary dom. „A nie jest zawilgocony?” Jest. Prawie każdy stary dom z cegły trochę jest. Pytanie, ile i skąd. Pisałam po pierwszej zimie, że piwnica pachnie wilgocią po dłuższym deszczu. Teraz postanowiliśmy sprawdzić dlaczego.

Skąd woda w ścianie

Woda dostaje się do starego muru na kilka sposobów i każdy leczy się inaczej. Dlatego nie zaczyna się od kupowania czegokolwiek.

Pierwszy sposób to woda z góry: z dachu, z rynien, z parapetów. Deszcz spływa po ścianie albo leje się z dziurawej rynny pod sam cokół i wsiąka w cegłę. Drugi to woda z dołu, podciągana z gruntu. Stare domy często nie mają izolacji poziomej, więc cegła działa jak knot. Trzeci to woda z boku, kiedy teren przy domu jest wyżej niż podłoga piwnicy albo opada w stronę ściany. Czwarty to wilgoć ze środka, z gotowania, prania i oddychania, kiedy dom nie ma czym oddychać.

U nas okazało się, że działają wszystkie cztery, ale w różnym stopniu.

Co znaleźliśmy przy ścianie od podwórka

Obeszliśmy dom w deszczu, w kurtkach, z latarką. To najlepszy sposób, jaki znamy, i najprostszy. Widać wtedy, skąd leje.

Rynna na narożniku od podwórka była przerdzewiała na łączeniu i woda z połowy dachu szła prosto po ścianie. Rura spustowa kończyła się pół metra nad ziemią i lała do małego dołka, który przez lata wypłukała, tuż przy fundamencie.

Pod ścianą poprzedni właściciel zrobił opaskę z betonu. Pewnie w dobrej wierze, żeby było czysto. Beton miał spadek w stronę domu, a nie od niego, i był wylany wyżej niż dawny cokół, więc przykrył kilka warstw cegieł. Woda, która na niego spadała, nie miała dokąd uciec, tylko w mur.

Trzecia rzecz: tynk. Ściana do wysokości metra była pokryta twardym tynkiem cementowym, a wyżej starym, wapiennym. Cementowy tynk na starej cegle zatrzymuje wilgoć w środku. Woda podchodzi do góry, nie może odparować przez tynk, więc idzie wyżej, aż znajdzie wyjście. Tam, gdzie się kończy, robią się wykwity soli.

Sklepiona ceglana piwnica starego domu z małym okienkiem
Sklepiona ceglana piwnica starego domu z małym okienkiem

Od czego zaczęliśmy

Kolejność ustaliliśmy prostą: najpierw zatrzymać wodę, która przychodzi z zewnątrz, potem dać murowi wyschnąć, a dopiero na końcu myśleć o droższych metodach.

Rynny. Karol wymienił przerdzewiały odcinek rynny i dwa uchwyty, przeczyścił resztę z liści i mchu. Rurę spustową przedłużył kolanem i odcinkiem rury tak, żeby woda spływała do betonowego korytka odsuniętego od domu. Materiał kosztował około 250 zł, praca zajęła sobotę z drabiną.

Beton przy ścianie. To była najcięższa robota. Wynajęliśmy na dzień młot wyburzeniowy i skuliśmy opaskę wzdłuż ściany od podwórka, około ośmiu metrów. Pod spodem cegła była mokra i zielonkawa. Odkopaliśmy ziemię na głębokość mniej więcej trzydziestu centymetrów, żeby odsłonić cokół, a zamiast betonu wysypaliśmy pas grubego żwiru na włókninie, ze spadkiem od ściany. Woda z deszczu wsiąka teraz w żwir i odpływa, a ściana może schnąć. Wynajem młota, żwir i włóknina to około 450 zł. Gruz wywieźliśmy w workach przez kilka tygodni, auto pachniało betonem.

Tynk cementowy. Na razie zbiliśmy go tylko w najgorszym miejscu, na dwóch metrach. Resztę zrobimy latem, kiedy będzie sucho. Na odsłoniętą cegłę nie kładziemy niczego przez kilka miesięcy. Docelowo ma tam być tynk wapienny, który przepuszcza parę.

Wentylacja. W piwnicy jest jedno małe okienko, które poprzednicy zabili deską. Deskę zdjęliśmy, wstawiliśmy siatkę przeciw myszom. Drzwi do piwnicy zostawiamy w suche dni uchylone. To nie kosztowało nic poza kawałkiem siatki.

Kiedy myśleć o iniekcji

Ekipa, którą poprosiliśmy o wycenę, zaproponowała iniekcję, czyli nawiercenie ściany i wstrzyknięcie preparatu tworzącego izolację poziomą. To rozwiązanie istnieje i bywa potrzebne. Wycena dla naszej ściany od podwórka wyszła w widełkach kilku tysięcy złotych za kilkanaście metrów bieżących.

Odłożyliśmy to o rok. Chcemy zobaczyć, ile wilgoci zniknie po tym, jak woda przestała lać się z dachu i spod betonu. Kupiliśmy prosty miernik wilgotności do materiałów budowlanych i co dwa tygodnie mierzymy tę samą cegłę w pięciu punktach, na różnych wysokościach, i zapisujemy w zeszycie prac. Taki miernik pokazuje wartości orientacyjne, nie laboratoryjne, ale do porównania „przed i po” wystarczy. Starego domu nie da się przyspieszyć, a mur schnie miesiącami, nie dniami.

Wilgoć ze środka domu

Czwarte źródło wilgoci jest w nas samych. Gotowanie, suszenie prania, kąpiel, oddychanie dwóch osób i kota. W bloku z wentylacją w kuchni i łazience nikt o tym nie myśli. W starym domu z piecami kaflowymi ciąg kominowy wyciąga trochę powietrza, ale kiedy w piecach nie pali się wiosną i latem, dom oddycha gorzej.

Zimą zauważyliśmy, że na oknach w kuchni rano zbiera się woda, a w rogu sypialni od północy pojawiły się ciemne kropki na ścianie za szafą. Szafę odsunęliśmy od ściany o kilka centymetrów, żeby powietrze mogło krążyć. Pranie suszymy na strychu albo na dworze, nie w pokojach. Kiedy gotuję, uchylam okno w kuchni. Rano wietrzymy krótko, ale szeroko, przez kilka minut, zamiast trzymać uchylone okno przez cały dzień.

W aptece często słyszałam od klientów o pleśni w mieszkaniu i kaszlu, który nie przechodzi. Ciemnych plam na ścianie w sypialni nie należy lekceważyć, zwłaszcza u dzieci i osób z astmą czy alergią. Nasze zmyliśmy, miejsce osuszyliśmy i obserwujemy.

Jeśli masz podobny dom, nie zaczynaj od farby. Malowanie zawilgoconej ściany farbą, która nie przepuszcza pary, tylko przesuwa problem kilka centymetrów dalej.

Gdybyśmy zaczynali jeszcze raz

  • Przed kupnem domu obeszlibyśmy go w ulewny deszcz. Za kwadrans w kurtkach dowiedzielibyśmy się więcej niż z całego oglądania w słoneczny dzień.
  • Zdjęcia ściany robilibyśmy od pierwszego dnia, zawsze z tego samego miejsca. Po roku widać na nich więcej niż w pamięci.
  • Gruz z betonu zamówilibyśmy do kontenera zamiast wozić go w workach przez miesiąc.
  • Okienko w piwnicy odbilibyśmy jeszcze jesienią, a nie po zimie.

Pisze Ilona i Karol. Ilona jest farmaceutką, Karol przez czternaście lat prowadził tramwaje w Elblągu, a dziś obsługuje gminną stację uzdatniania wody. Od 2025 roku mieszkają w ceglanym domu z 1912 roku na Powiślu. Pisze Ilona, Karol mierzy, wierci i prowadzi zeszyt prac z kosztami. Z nimi bura kotka Mimka.